SAMSE

SAMSE

Nie przepadam za samotnymi biwakami. Nie ma się do kogo odezwać, nie ma kogo fotografować, a i wyobraźnia płata figle.
W ten weekend zagrały dwie rzeczy: piękna pogoda i uzupełnienie biwakowej sypialni o Otula. Nie zagrało tylko towarzystwo. Wyjazdy, praca, narodziny itp. No ale…
 
Dobrałem stosunkowo bliską lokalizację. Bliską, ale bardzo urokliwą – rzeka, lasy liściaste i masa przeróżnych dróg i dróżek. W sobotę wyruszyłem na małą wycieczkę z noclegiem. I wszystko pięknie. Kolory, słońce. Niestety temperatura według mnie po zmroku miała się nijak do tego co pokazywały prognozy, ale nieduże ognisko, puchówka, Otul i jeden bidon pełen dobrego wina pozwoliły komfortowo przetrwać i przespać noc.
Rano różnymi zawijasami, ścieżkami, brukami, tak by nie było nudno, dotarłem do domu.

“SAMSE”
autor: Wojciech Jerzy Waloch

Artykuł oryginalnie opublikowany na blogu Coffee Tea Trip – miejscu dla wielbiących niespieszne wycieczki rowerowe, zachwycających się prostotą biwaku i miłujących dobrą kawę w terenie.

http://coffeeteatrip.blogspot.com/2018/10/samse.html

Dodaj komentarz